Biała cegła na ścianach

Witajcie!

Dostaję masę pytań odnośnie moich białych ścian z cegiełką. Czy to tapeta? Czy prawdziwa cegła? Wstyd się przyznać – cegiełka jest w naszym domu już od 3 lat a ja jeszcze o niej nie napisałam…. nadrabiam zaległości!

Ale od początku. Ponieważ na budowę domu zdecydowaliśmy się gdy miałam ( o zgrozo! ) 20 lat i co za tym idzie wykańczaliśmy dom prawie 10 lat temu – nie jestem dziś dumna z pierwotnego wystroju wnętrz. Nie pokazuję zdjęć z tego okresu, nie chwalę się – wstyd mi 🙂  Ale to było dekadę temu…. Wtedy, gdy wszystko było takie………. dziwne….. 😉 Z jednej strony moda – im więcej tym lepiej, kolory i ogólnie rzecz ujmując SZALEŃSTWO, któremu nie wielu nie uległo… Z drugiej strony cichy głos rozsądku szepczący “wybieraj ponadczasowe rozwiązania”… Poszukiwałam szarości ale nie znalazłam wtedy ani farb, ani płytek w tym kolorze… Wszędzie królowały brązy, beże lub szalone połączenia kolorystyczne typu limonka + śliwka…

Zdecydowałam wtedy, że ściany na parterze zostaną pomalowane na wrzos; co w pierwszych latach robiło wrażenie na wszystkich odwiedzających. Po czasie zaczęło mnie męczyć wszystko co z odcieniem różu miało cokolwiek wspólnego… Złościłam się gdy przychodziła pora na świąteczne dekoracje a ja nie mogłam sobie pozwolić na tradycyjne czerwone dodatki. To znaczy mogłabym, ale nie zniosłabym tej mieszanki. Dlatego, gdy w 2015 roku wyjeżdżaliśmy nad morze wezwaliśmy Pana Ryśka. Spakowaliśmy się i zostawiliśmy gołe ściany a Pan Rysiek dostał klucze do domu oraz szczegółowy projekt zmian. Na miejscu czuwała moja nieoceniona Teściowa 🙂

W planach zmian były białe i czarne ściany plus biała cegiełka w holu oraz w jadalni.

Biała cegiełka, na którą się zdecydowaliśmy to najzwyklejsza płytka gipsowa. W oryginale nie jest ona śnieżno biała dlatego postanowiłam, że ją przemalujemy na biało.

Poniżej zdjęcie już po naszym powrocie z urlopu. Po wrzosowych ścianach ani śladu! Zuzia zajada śniadanie a Pan Rysiek czyni ostatnie szlify – maluje cegiełkę.

Widzicie różnicę między kolorem oryginalnym a zamierzonym przeze mnie?

 

Cegiełka w mojej jadali stanowić miała tło dla galerii rodzinnych zdjęć.  Aby tym bardziej ją wyeksponować zdecydowałam się na skonstruowanie z płyt gipsowo – kartonowych ramy. Zabudowę pomalowaliśmy na czarno a w jej górną krawędź wpuściliśmy 3 halogeny.

Cegiełka choć mogłaby się wydawać ordynarna, chropowata i nierówna zyskała na elegancji ponieważ zestawiłam ją z kolorem czarnym i prostą formą ramek.

Wisienką na torcie jest tu oświetlenie, które muskając smugą światła cegiełkę robi największą robotę.

 

 

 

Bieżniki mojego projektu dostępne tutaj (klik)

 

Niezależnie od pogody, pory dnia, czy aktualnego wystroju – cegiełka zawsze prezentuje się pięknie.

 

 

A tak wygląda w holu wieczorową porą – uwielbiam!

Ciekawi mnie czy lubicie tego typu struktury we wnętrzach.

Zostawcie kciuka na znak, że Wam się podoba. I dajcie znać w komentarzach!

Dominika