Meble z palet. Czy naprawdę warto?

Witajcie!

Meble z palet cieszą się popularnością już dłuższy czas. Przyznaję, że również zdecydowałam się na takie rozwiązanie na moim tarasie. Co mnie przekonało? Chwilowa moda? Szaleństwo na punkcie paleciaków w internecie? Koszt? O tym dowiecie się w dalszej części tekstu. Tam też pokażę Wam jak wyglądają moje meble i co sądzę o nich po rocznym użytkowaniu.

Przyszedł taki nieznośny czas, kiedy za oknami jeszcze śnieg a Wy snujecie się po kątach w oczekiwaniu na COŚ. Zaczynacie szukać co by zmienić w otoczeniu, przestawiacie meble i dekoracje, zmieniacie poduszki na kanapach na weselsze kolory i stawiacie tulipany czy hiacynty na stołach. Znacie to? 🙂 Tak, to znak, że idzie WIOSNA. Proponuję przekłuć ten dziwaczny stan oczekiwania w działanie. Aby przybliżyć się do wiosny i na czas cieszyć się przygotowanym tarasem i balkonem – należy rozpocząć planowanie i działanie już teraz. Zwłaszcza, jeżeli tak jak ja zdecydujecie się na meble z palet.

Dlaczego zdecydowałam się na meble z palet?

Niestety większość produktów dostępnych na rynku ciągle mnie rozczarowuje… Plastikowe meble tarasowe… techno ratan… kiepskie wykonanie… styl country mebli drewnianych… wysokie ceny….rozmiary raz za duże raz za małe… wszystko jakieś takie puste i bez duszy… Z resztą tymi samymi pobudkami kierowałam się zakładając markę DOMI-DECOR  o czym pisałam tutaj. W naszym domu jest wiele rzeczy, które robiliśmy samodzielnie bo tylko one mogły sprostać naszym wysokim wymaganiom. Dlatego po wielu wycieczkach po sklepach z meblami ogrodowymi decyzja zapadła bardzo szybko – robimy sami.

O meblach z palet pisałam już kiedyś, gdy zastanawiałam się nad takim rozwiązaniem – tekst tutaj. Jeżeli tak jak my zdecydujecie się na paleciaki to nastawić się musicie na trochę pracy. Bo nie wystarczy pomalować, poskręcać i obłożyć poduszkami. Wiem, to wydaję się być taaaakie proste…. Też tak myślałam. Ale Skarbek uświadomił mnie, że W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI PALETY NALEŻY WYCZYŚCIĆ I WYSZLIFOWAĆ, aby nie było drzazg i aby farba pięknie pokryła – jak powiedział tak zrobił. W miejscach, których nie uda Wam się wyszlifować będziecie mieć problemy z utrzymaniem czystości ponieważ niewyszlifowane kawałki drewna inaczej zachowują się w kontakcie z farbą – są matowe i wyglądają nieestetycznie.

Kolejny etap to SKRĘCANIE.

W czasie, gdy Skarbek skręcał palety ja przeszłam do kolejnego etapu czyli SZYCIA POKROWCÓW.

Wymarzyłam sobie zestaw wypoczynkowy składający się z 3 oddzielnych kanap i stolika. Zatem miałam do wykonania 3 siedziska i 3 poduchy na oparcie. Zamówiłam grubą gąbkę tapicerską na siedziska oraz wór gąbki szarpanej na oparcia. Ponieważ są to meble tarasowe obawiałam się o ich czystość dlatego zdecydowałam, że pokrowce będą na zamek – tak, abym mogła swobodnie prać je w pralce.

Niestety czasu na wykonywanie takich prac było niewiele. Skarbek szlifował, malował i skręcał po godzinach pracy więc oczekiwanie na efekt ciągnęło mi się w nieskończoność. Szycie również było bardzo pracochłonne. A czy było warto…………………….?

TAK! Kanapy są bardzo wygodne. Mieści się na nich mnóstwo osób. Moi goście na jednej z imprez zorganizowanych w jadalni przenieśli imprezę na taras 🙂 tak im tu było dobrze! 🙂

Moje meble tarasowe nie są białe jak mogłyby nakazywać aktualne trendy 🙂

Drewno kocham takie jakie jest a farba doskonale uwydatniła jego uroki. Ciemny kolor drewna to również decyzja podyktowana tym co podkreślam w kółko – spójność. Cała stolarka domu na zewnątrz jest ciemno brązowa; drzwi, okna, brama garażowa, podbitka – wszystko.  Monotonię brązu (elewacja cappuccino, brązowe meble i beżowa wykładzina podłogowa) przełamałam szarymi pokrowcami – wyszło wspaniale!

Czy po roku użytkowania dostrzegam minusy mebli z palet?

Jeden główny minus to fakt, że musiałam uzbroić się w cierpliwość. Dla leniuszków minusem może być fakt, że na noc należy wszystkie poduchy zabrać do domu aby nie nawilgły nocą.

Nie mogę się doczekać porannych kaw na tarasie… pracy w moim letnim home office – bo tak nazywam to miejsce. Uwielbiam siadać z komputerem na tarasie, słuchać świergotania ptaków i pracować nad projektami. TAK! To najlepsze z możliwych biur na świecie.

Czujecie się przekonani? Zostawcie po sobie kciuka 🙂 komentarz 🙂 Będzie mi również miło, jeśli udostępnicie artykuł swoim znajomym; być może ktoś z nich zastanawia się nad takim rozwiązaniem.

Dominika